← Backregulation

Sztuczna inteligencja Trumpa: ostrzeżenie przed rewolucją – ale o co tak naprawdę chodzi?

Team Coinnachrichten··📖 4 min read·TrumpUSAChinywyścig AIprestiżowe projekty politycznetechnologie disruptivemiliardowe inwestycje
Sztuczna inteligencja Trumpa: ostrzeżenie przed rewolucją – ale o co tak naprawdę chodzi?
Muszę przyznać, że kiedy usłyszałem, jak Trump twierdzi, że sztuczna inteligencja (AI) „może przyćmić wszystko, co dotychczas istniało – nawet internet”, na moment zamarłem. Nie dlatego, że pomysł wydawał mi się absurdalny (wręcz przeciwnie, jest przerażający), ale dlatego, że zastanawiałem się: kiedy ten człowiek przestał mówić jedynie w superlatywach? Cóż, jeśli nawet były prezydent, dotychczas znany raczej z głośnych wpadek niż wizjonerskich przemówień, nagle zaczyna brzmieć jak typowy tech-bro z Doliny Krzemowej, to jasne: AI nie jest już tylko modnym tematem. Stała się projektem o politycznej randze.
I tak, Trump ma częściowo rację, mówiąc, że USA prowadzą w tym wyścigu – przynajmniej na papierze. Podczas gdy Chiny inwestują miliardy w państwowo sterowane inicjatywy i scentralizowane bazy danych, Stany Zjednoczone stawiają na stary, dobry kapitalizm: prywatne przedsiębiorstwa, zdecentralizowane innowacje i odrobinę chaotycznego rozwoju. „Budujemy fabryki przyszłości – i robimy to szybciej niż kiedykolwiek” – grzmiał Trump w Południowej Karolinie, a ja musiałem się uśmiechnąć. Ten sam człowiek, który kiedyś promował hasło „wierć, do cholery, wierć!”, teraz nagle krzyczy o centrach danych i elektrowniach niczym tech-mogul z kiepskiego serialu Netflix.
Tu jednak pojawia się ciekawy wątek. Podczas gdy Trump przedstawia AI jako zbawcę miejsc pracy i amerykańskiej supremacji, krytycy ostrzegają przed dokładnie tym, co on ignoruje. Ochroniarze danych, etycy, a nawet niektórzy pionierzy branży tech – wszyscy boją się konsekwencji, jeśli ta technologia zostanie oddana bez kontroli w ręce korporacji i rządów. Te gigantyczne centra danych, którymi Trump zachwyca się jako „turbiną rewolucji”, pochłaniają prąd jak spragniony słoń, ale także gromadzą dane osobowe w skali, która samej chińskiej państwowej kontroli mogłaby przyprawić o zazdrość. Sarah Chen z Digital Freedom Watch mówi wprost: „Jeśli się na to nie uważamy, AI stanie się narzędziem inwigilacji – nie motorem napędowym gospodarki.”
Jest tu też ewidentna sprzeczność: Trump, który zwykle każde regulacje nazywa „zabójcą miejsc pracy”, nagle domaga się – i to jak! – mniej biurokracji dla gigantów technologicznych. „Żadnych 500-stronicowych ustaw, działajcie – teraz!” – grzmiał, podczas gdy administracja Bidena wł

Bybit Trade crypto on Bybit – low fees

Global, secure and regulated platform.

Open Bybit account →


aśnie opracowała surowe AI Risk Management Framework, aby zapobiec dyskryminacji algorytmicznej. Ironia losu? Raczej nie. Chodzi o władzę. A kto ją posiada, ten nie chce się nią dzielić – ani z konkurentami, ani z organami nadzorczymi.
Sama branża tech? Podzielona. Nvidia i Microsoft uwielbiają podejście Trumpa – kto by nie uwielbiał, gdyby to oznaczało wzrost kursów akcji? Ale mniejsze startupy, jak ten Alexa Rivery, który specjalizuje się w „etycznej AI”, obawiają się dokładnie jednej rzeczy: że na końcu pozostaną tylko tech-giganci, którzy będą robić, co zechcą. Rivera trafnie przywołuje Huawei – chińskiego giganta technologicznego, którego systemy AI są już zintegrowane z państwowymi programami inwigilacji. „Jeśli dominacja wielkich korporacji się pogłębi, stracimy oddech już na starcie” – mówi, i trudno się z nim nie zgodzić.
Trump bagatelizuje zagrożenia, jakby były żartem. „Lękliwe brednie lewicy!” – rzuca, kiedy mowa o masowej manipulacji za pomocą AI. Zamiast tego kreuje się na wybawcę amerykańskiej suwerenności technologicznej. „Chiny chcą kontrolować AI, my chcemy ją uwolnić – dla miejsc pracy, innowacji, dla Ameryki.” Brzmi dobrze. Zbyt dobrze. Bo co tak naprawdę znaczy „uwolnić” w tym kontekście? Czy to, że koncerny typu Meta czy Google będą mogły bez przeszkód projektować algorytmy pogrążające nas w koszmarze bańki filtrującej? Czy to, że władze państwowe będą mogły jeszcze swobodniej ingerować w nasze życie? Czy wreszcie to, że nikt nie będzie wiedział, co dzieje się z naszymi danymi, które dobrowolnie oddajemy każdego dnia?
Prawdziwe pytanie brzmi jednak: czy naprawdę chcemy brać udział w wyścigu, w którym finalnie tylko jedna strona jest pewna porażki? Gdy USA i Chiny wzajemnie napędzają się w nieuregulowanej spirali zbrojeń AI, kto tak naprawdę na tym korzysta? Nie użytkownicy. Nie społeczeństwo. Być może jedynie kilku miliarderów i polityków, którzy występują w roli wizjonerów.
Jedno jest pewne: rewolucja AI nadejdzie – czy tego chcemy, czy nie. Przemodeluje gospodarkę, zlikwiduje miejsca pracy, przesunie układ sił. Ale zasługuje na coś więcej niż polityczny szum. Potrzebuje klarownych reguł. Etycznych ograniczników. Przede wszystkim zaś – ludzi, którzy nie będą mówić jedynie w superlatywach, ale wezmą odpowiedzialność. Zanim będzie za późno.

📰 Czytaj dalej

→ Regulacja kryptowalut w USA: SEC uruchamia 60-dniowy termin na publiczne wypowiedzi→ Prawne refleksje: Zakaz CFTC i oskarżenia Maduro kształtują tygodniową narrację krypto→ Trump stawia na krypto: rząd dąży do jasnych reguł i ostrzega przed chaosem


📢 Udostępnij ten artykuł

X Facebook WhatsApp Telegram Reddit

💬 Komentarze (0)

Brak komentarzy.

📰 Ähnliche Artikel

regulation

Regulacja kryptowalut w USA: SEC uruchamia 60-dniowy termin na publiczne wypowiedzi

regulation

Prawne refleksje: Zakaz CFTC i oskarżenia Maduro kształtują tygodniową narrację krypto

regulation

SpinBit: Prosty sposób na pierwsze granie z błyskawiczną weryfikacją tożsamości

📱 QR-Code