---
Wielki przełom – jak wulkan, który wybucha
Wyobraź sobie, że stoisz u podnóża góry, która przez miesiące wydawała się spokojna, podczas gdy pod powierzchnią buzowała magma. Tak właśnie wyglądała sytuacja na rynku przed tym weekendem. Ostatnie sześć tygodni charakteryzowało się niepewnością – zbyt wiele niewiadomych, zbyt mało wyraźnego kierunku. Ale to właśnie ta faza stała się doskonałym podłożem dla czegoś wielkiego. Podczas gdy większość dostrzegała jedynie wąski ruch boczny, część instytucji już dawno postawiła swoje pieniądze na stół.
I wtedy nadeszła chwila: gdy bitcoin przebił granicę 65.000 dolarów, był to sygnał startowy. Kursy poszybowały w górę, a wszyscy, którzy postawili na spadki, znaleźli się w pułapce. Platforma danych Coinglass to udokumentowała – ponad 3 miliardy dolarów pozycji krótkich zostało „znikniętych”. To jeden z największych short squeeze’ów od lat! Największe straty ponieśli traderzy futures, którzy liczyli na spadek cen i musieli zamykać swoje pozycje.
---
Co zapaliło ten zapalnik?
W tym wybuchu idealnie zgrały się cztery czynniki – i przyznam szczerze, że sam byłem zaskoczony, jak precyzyjnie do siebie pasowały:
1. ETF-y nadal odnoszą sukcesy
Nieważne, jak kiepskie było ostatnio sentyment na rynku – fundusze typu ETF od BlackRock, Fidelity i innych dalej notowały napływ kapitału. Tylko w ubiegłym tygodniu do tych produktów wpłynęło ponad miliard dolarów. To pokazuje, że duzi gracze, tacy jak zarządzający aktywami i fundusze emerytalne, pozostają wierni bitcoinowi. A gdy oni wchodzą do gry, sytuacja staje się naprawdę interesują
ca.
2. Halving jest blisko – a z nim spekulacje
W kwietniu nastąpi kolejne halving bitcoina. Każdy, kto zna się na temacie, wie, że podobne wydarzenia historycznie niemal zawsze prowadziły do skoków cenowych. W końcu nagroda dla górników zostanie zmniejszona o połowę – mniej nowych bitcoinów w obiegu przy stałym lub rosnącym popycie. To prowadzi do niedoboru, a niedobór napędza ceny. Nic dziwnego, że wielu inwestorów już teraz przygotowuje się do świętowania.
3. Technika jako katalizator
Ale prawdziwym iskrą, która zapoczątkowała ten rajd, była analiza techniczna. Gdy bitcoin trwale przebił granicę 65.000 dolarów, automatyczne systemy handlowe (tzw. algos) natychmiast zareagowały. Wykonywane były zlecenia stop-loss, wchodzili breakout traderzy – i nagle runął lawina zakupów. Jednocześnie w panikę wpadli wszyscy, którzy liczyli na spadki i musieli zamykać swoje pozycje. Efekt domina w najlepszym wydaniu!
4. Polityka pieniężna wiatrem w żagle
A na koniec jest jeszcze nadzieja na obniżkę stóp procentowych w USA. Gdy Fed zdecyduje się na cięcia, wszystko, co obiecuje zyski – od akcji po bitcoin – staje się bardziej atrakcyjne. Kryptowaluta zyskuje na tym, że inwestorzy szukają alternatyw dla tradycyjnych instrumentów finansowych. I kto by pomyślał, że kiedyś ktoś będzie mówił o „stóp procentowych” w kontekście bitcoina?
---
Uwaga – nie dajmy się ponieść emocjom!
Oczywiście kuszące jest teraz myślenie: „Wreszcie idzie w górę!” Ale taki rajd to jak sprint – szybki, mocny, ale i męczący. Eksperci, tacy jak znany analityk PlanB, już ostrzegają: krótkoterminowo rynek może być przesycony. Jego model Stock-to-Flow, który koreluje rzadkość bitcoina z jego ceną, prognozuje nawet cele na poziomie ponad 100.000 dolarów w tym roku. Ale nawet on przyznaje, że takie ruchy mogą być następnie skorygowane.
Benjamin Cowen, inna sławna postać w branży, porównuje obecną sytuację do „short squeeze” – czyli sztucznie napędzanego wzrostu cen, który jest spektakularny, ale nie oznacza trwałej zmiany trendu. „Bitcoin pozostaje pionkiem w grze makroekonomicznej”, powiedział. I ma rację: polityka stóp procentowych Fed, inflacja, następny duży kryzys finansowy – wszystko to może w każdej chwili ponownie wywrócić kurs do góry nogami.
---
Co to
📰 Czytaj dalej
→ Bitcoin w gorączce: Dlaczego obecna rzadkość podaży napędza byków→ Mądrzy inwestorzy napędzają rajd Bitcoina – Pantera Capital przewiduje dalsze wzrosty cen→ Coldcard wprowadza surowe środki bezpieczeństwa po masowym kradzieży Bitcoinów