Technicznie rzecz ujmując: walka o pułap 2.500 dolarów
Od kilku tygodni Ethereum porusza się w niepewnej, bocznej konsolidacji między 2.300 a 2.450 dolarów. Linia 2.500 dolarów działa jak niewidzialna bariera, którą podejmowano już kilka razy, ale bez powodzenia. Tym razem jednak sprawia wrażenie inaczej. Presja kupna wyraźnie rośnie – i to nie jest przypadek.
Obecnie średnia krocząca 50-dniowa znajduje się na poziomie około 2.480 dolarów. Jeśli kurs zamknie się powyżej tej wartości, będzie to jasny sygnał: byki przejmują kontrolę. Jeszcze ważniejsze byłoby trwałe przebicie średniej kroczącej 200-dniowej, która kształtuje się mniej więcej na 2.250 dolarach. To oznaczałoby, że wzrost nie jest tylko chwilową hossą, lecz nabiera realnego rozpędu.
Kolejną kwestią, która zwróciła moją uwagę, jest Open Interest na rynku futures. Czy rośnie ono wraz z kursem? Jeśli tak, to zwykle dobry znak. Ale jeśli zainteresowanie opada pomimo wzrostów, może to być ostrzeżenie. Śledzę to uważnie – i polecam wam robić to samo.
Fundamentalne powody do optymizmu – ale ostrożności nigdy za wiele
Szczególnie ucieszył mnie wskaźnik Spot Taker Buying Pressure. Oznacza on, że rzeczywiście więcej ETH kupuje się, niż sprzedaje – nie tylko spekulacja, ale realny popyt. Co ciekawe, w ostatnim czasie duże portfele („wieloryby”) masowo gromadziły ETH. To sygnał, że nie tylko mali inwestorzy, ale także instytucje wierzą w Ethereum.
Dodatkowo pojawiają się nadzieje związane z ETF. SEC wkrótce podejmie decyzję w sprawie kilku wniosków o zatwierdzenie spot ETF na Ethereum, w tym od gigantów takich jak BlackRock
czy Fidelity. Jeśli uda się uzyskać zgodę, może to spowodować napływ ogromnych środków – podobnie jak w przypadku Bitcoina po zatwierdzeniu ETF w styczniu. Wciąż pamiętam tamten impet i zastanawiam się: czy Ethereum doświadczy czegoś równie spektakularnego?
Nie można też zapominać o postępach technologicznych. Aktualizacja Dencun już znacząco obniżyła koszty transakcyjne, co czyni blockchain bardziej atrakcyjnym dla DeFi i NFT. A na 2025 rok zapowiada się kolejna duża aktualizacja – Pectra. Jeśli się powiedzie, może przyciągnąć jeszcze więcej inwestorów.
Co może pójść nie tak?
Mimo entuzjazmu, są także zagrożenia, które mogą zepsuć całą układankę.
Po pierwsze: polityka stóp procentowych Fed. Jeśli Rezerwa Federalna dalej będzie podnosić stopy procentowe, może to negatywnie odbić się na aktywach wysokiego ryzyka, takich jak kryptowaluty. Choć Ethereum nie jest aż tak zależne od stóp procentowych jak na przykład akcje technologiczne, wpływ na nie pozostaje.
Po drugie: przegrzanie rynku. Jeśli kurs zbyt szybko i gwałtownie pójdzie w górę, może to skutkować realizacją zysków. A wtedy… puf – z powrotem poniżej 2.500 dolarów.
I wreszcie: kwestia regulacyjna. SEC już raz zakwalifikowała Ethereum jako papier wartościowy – decyzja ta nie jest jeszcze ostateczna. Gdyby rzeczywiście doszło do takiej klasyfikacji, mogłoby to poważnie utrudnić handel.
Moje podsumowanie: nadchodzące dni pokażą wszystko
Myślę, że stoimy u progu decyzji. Najbliższe dni handlowe pokażą, czy byki zdołają utrzymać kurs powyżej 2.500 dolarów. Jeśli tak, możliwa jest fala wzrostowa aż do 2.700, a nawet 3.000 dolarów. Jeśli jednak wybicie się nie uda, grozi nam kolejna konsolidacja lub nawet korekta do 2.200 dolarów.
Dla mnie jako obserwatora oznacza to jedno: uważnie śledźcie wykresy, wiadomości i dane on-chain. Decyzja dotycząca ETF oraz rozwój sytuacji regulacyjnej mogą wszystko zmienić. Jedno jest pewne: Ethereum stoi na rozdrożu, a nadchodzące tygodnie zapowiadają się ekscytująco. Będę was na bieżąco informować – a wy? Na co stawiacie?
📰 Czytaj dalej
→ Kwantowo bezpieczna przyszłość: Ethereum przygotowuje się na wyzwania jutra→ Tokenizowane akcje: wzrost z nierozwiązanymi pytaniami→ Sąd w USA skazuje założyciela funduszu kryptowalutowego na 15 lat więzienia za oszustwo na miliony