25 sierpnia pozycja została przekształcona w kapitał, a teraz wszystko zależy od jednego testu 24 września: czy Bitcoinowi uda się przebić barierę 75 000 dolarów? Czy też wszystko pójdzie nieodwracalnie w diabły? Niezależnie od wyniku, ta decyzja ponownie pokazuje, jak stresujący musi być handel Bitcoinem jako walutą rezerwową. Jego zmienność jest po prostu bezlitosna, a firmy decydujące się na takie posunięcie narażają się na ogromne ryzyko.
Szczególnie fascynujące – a może lepiej powiedzieć przerażające – jest to, że skarbnica postawiła wszystko na jedną kartę. Żadnej dywersyfikacji, żadnego bufora, żadnego planu B. Tylko jedna opcja, która w ciągu 30 dni albo uratuje wszystko, albo wszystko zniszczy. To jakoś przypomina poker: czasem możesz wygrać blefem, ale zazwyczaj lądujesz na ziemi z podciętymi kolanami.
A sytuacja rynkowa wcale nie ułatwia sprawy. Od historycznego szczytu z listopada 2021 roku Bitcoin tkwi w martwym punkcie, bez żadnego napędu. Ostatnie miesiące charakteryzowały się wahaniami bocznymi, a nawet niewielki wzrost w 2023 roku nie utrzymał się powyżej 30 000 dolarów. W takim otoczeniu strategie all-in stają się niebezpieczną grą hazardową. Jeden zły ruch i już po wszystkim.
Eksperci nie są
zgodni co do tej decyzji. Jedni widzą w tym sprytny manewr, by w stagnacyjnym rynku wycisnąć trochę płynności – skarbnica mogłaby bowiem odnotować solidny zysk, jeśli cena Bitcoina przekroczy 75 000 dolarów. Inni tylko kręcą głowami i ostrzegają przed skrajnymi ryzykami. Szczerze mówiąc, w części zgadzam się ze sceptykami. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że wiele z tych skarbnic nie dysponuje finansowymi zabezpieczeniami na poziomie klasycznego funduszu inwestycyjnego. Dla nich całkowita strata rezerw Bitcoinów mogłaby szybko stać się zagrożeniem egzystencjalnym – szczególnie, jeśli już teraz borykają się z kosztami operacyjnymi czy długami.
Dochodzą jeszcze niepewności regulacyjne. W niektórych krajach kwestie podatkowe związane z Bitcoinem są dalekie od jasności, a przymusowa sprzedaż z utratą mogłaby ostatecznie skutkować dodatkowymi zobowiązaniami podatkowymi. To jeszcze bardziej komplikuje – i tak już ryzykowną – sytuację.
Ta decyzja może więc stać się precedensem. Jeśli skarbnica zakończy to pomyślnie, być może pójdą za nią inne. Jeśli jednak nie, może to dodatkowo schłodzić nastroje w branży i jeszcze bardziej odstraszyć od Bitcoina jako aktywa skarbnicowego.
Jedno jest pewne: kto operuje Bitcoinem w strategii firmy, wchodzi na pole minowe. Niektórzy dzięki temu zarobili miliony, inni ponieśli dotkliwe straty. Ta skarbnica postawiła teraz na maksymalną stawkę – a my wszyscy 24 września dowiemy się, czy jej to ujdzie na sucho, czy też wszystko straci. Trzymam kciuki… ale z niepokojem w sercu.
📰 Czytaj dalej
→ Czy północnokoreańscy hakerzy działają w ukryciu? Hyperliquid jako nowe cel?→ Ryczące rozziewienie w derywatach Bitcoin: CME kontra Coinbase grozi zapłonem burzliwych turbulencji rynkowych→ Rosyjski gigant Sberbank prognozuje miliardowe obroty w handlu kryptowalutami