Kiedy świat zachwiał się na nogach, szuka się bezpiecznej przystani
Wyobraźcie sobie, że stoicie w łodzi na wzburzonym morzu. Wokół grzmią fale, wyje wiatr – a nagle dostrzegacie maleńką wyspę, która po prostu się nie zanurza. Coś w tym stylu odczuwają w tych dniach wielu inwestorów. Cena ropy wystrzeliła niczym fajerwerk, światowe giełdy mają miny dłuższego dnia, a ucieczka do klasycznych bezpiecznych przystani, takich jak złoto czy dolar, nabiera tempa. A Bitcoin? On po prostu stoi i mówi: „Psst, spójrzcie tutaj”.
Eksperci, tacy jak Tim Beringer, analityk kryptowalutowy obserwujący scenę od lat, widzą w tym właśnie urok Bitcoina. „W niepewnych czasach ludzie szukają czegoś, co nie jest kontrolowane przez rządy czy banki centralne”, mówi. „A Bitcoin? To nic innego jak cyfrowa skarbonka, której nikt nie może tak po prostu zamknąć”. Czy zawsze tak będzie? Trudno powiedzieć. Ale w tych tygodniach przynajmniej sprawia wrażenie, że działa.
Sierpień 2024: Bitcoin ponownie zapisuje historię
Rzućmy okiem na liczby: W sierpniu, w którym wielu inwestorów zastanawiało się, czy nie przedłużyć letnich wakacji, Bitcoin popisał się świetną formą. Ponad 15% wzrostu – podczas gdy S&P 500 i DAX czuły się niczym mokre ręczniki na wietrze. Nawet złoto, niezmienny bohater kryzysów, nie mogło dotrzymać kroku. Ten szlachetny surowiec zanotował jedynie 5% wzrostu, podczas gdy Bitcoin osiągnął ponad trzykrotnie więcej.
Jednym z powodów może być nadchodzące halving w kwietniu 2024 roku. Kto choć trochę interesuje się Bitcoinem, wie, że co cztery lata nagroda za wydo
bycie nowych monet jest obcinana o połowę. To ogranicza podaż – a historycznie rzecz biorąc, zawsze prowadzi to do gwałtownego wzrostu ceny. Czy i tym razem tak się stanie? Większość analityków jest pewna: wzorce z przeszłości mają nieprzyjemny zwyczaj się powtarzać.
Chwileczkę – czy Bitcoin to naprawdę bezpieczna przystań?
Wszystko brzmi jak bajka, prawda? Nie dla każdego. Finansistka dr Lisa Bauer na przykład kręci głową. „Bitcoin pozostaje wysoce zmiennym, spekulacyjnym aktywem”, mówi. „Dopóki wielcy instytucjonalni inwestorzy nie wejdą do gry masowo i dopóki rządy nie uznają go za oficjalną walutę rezerwową, pozostanie on zabawką dla traderów i poszukiwaczy przygód”.
I trudno się z nią nie zgodzić. Bitcoin może w jeden dzień wzrosnąć o 10%, a następnego spaść o 15% – kto nie ma mocnego charakteru, powinien trzymać się od niego z daleka. Ale w tym właśnie tkwi jego fascynacja: w świecie, w którym wszystko jest ze sobą połączone, a kryzys w jednym kraju nagle wstrząsa giełdami w Tokio, Bitcoin przypomina nieujarzmionego konia. Nie da się go oswoić, nie da się kontrolować – i właśnie dlatego dla niektórych jest tak kuszący.
A co dalej? Czekajmy i (być może) pijmy kawę
Jedno jest pewne: Bitcoin udowodnił w ostatnich latach, że jest mistrzem przetrwania. Nieważne, czy to kryzys finansowy, furia regulacyjna, czy właśnie te geopolityczne napięcia – kryptowaluta zdaje się po prostu nie dać się pokonać. Czy tak będzie również w przyszłości? Cóż, kto to wie na pewno. Ale jedno jest pewne: w świecie pełnym niepewności ludzie szukają czegoś, co da im oparcie. A jeśli to coś w dodatku obiecuje solidne zyski, dlaczego nie?
Czy Bitcoin kiedyś zrobi wielki skok i stanie się uznawaną walutą kryzysową? Być może. A może nie. Na razie jednak jedno pozostaje: fascynujące jest obserwowanie, jak nieustannie się odradza – i przypomina nam, że pieniądze to nie tylko cyfry na koncie, lecz historie, które sami sobie opowiadamy. No więc – kto ma ochotę na jeszcze jedną kawę i spekulacje na temat kolejnego kryzysu? Ja z chęcią się przyłączam.
📰 Czytaj dalej
→ Ryczące rozziewienie w derywatach Bitcoin: CME kontra Coinbase grozi zapłonem burzliwych turbulencji rynkowych→ Rosyjski gigant Sberbank prognozuje miliardowe obroty w handlu kryptowalutami→ MicroStrategy wraca do zaangażowania w Bitcoina i inwestuje 370 milionów dolarów