Przez krótki moment, około godziny 7:00 rano, Bitcoin nawet sięgnął 101 500 dolarów, zanim lekko się wycofał i ustabilizował na poziomie około 99 500 dolarów. Ale szkody zostały wyrządzone: bariera została pokonana, a to ma konsekwencje. Nie tylko dla inwestorów, którzy triumfują lub zastanawiają się, czy jeszcze powinni wejść na rynek, ale dla całej nastrojów rynkowych.
Historyczny moment – i dlaczego to coś więcej niż tylko gra liczb
Dobrze pamiętam dyskusje z kilku lat temu, gdy analitycy tacy jak PlanB, opierając się na modelu Stock-to-Flow, przewidywali, że Bitcoin kiedyś przekroczy granicę 100 000 dolarów. Wówczas wielu uznawało to za science fiction. Dziś stało się to faktem. I to rodzi ważne pytanie: Czy to sygnał rozpoczęcia nowej hossy? Czy jedynie krótkotrwały skok przed kolejnym spadkiem?
Przynajmniej niektóre znaki wskazują, że jest to coś więcej. Bitcoin przez ostatnie lata, od swojego ostatniego historycznego szczytu w 2021 roku, znajdował się niejako w stanie uśpienia – raz tu, raz tam drobne wzrosty, ale nigdy prawdziwego przebudzenia. Teraz, kiedy przekroczono 100 000 dolarów, rynek zdaje się myśleć: „Może to był punkt zwrotny”. Rzeczywiście, patrząc na prognozy, Bitcoin mógłby w ciągu najbliższych miesięcy wzrosnąć nawet do 120 000–150 000 dolarów. Czy to realistyczne? Cóż, świat krypto żyje spekulacjami – ale jedno jest pewne: 100 000 dolarów to mocny sygnał.
Instytucje stawiają na Bitcoina – i to nie przypadek
Jednym z powodów wzrostu kursu jest rosnące zainteresowanie ze strony dużych graczy. MicroStrategy, firma, która od lat prowadzi strategię opartą na Bitcoinie, w sierpniu kupiła dodatkowe 12 333 BTC o wartości około 800 milionów dolarów.
CEO Michael Saylor zdaje się być równie przekonany co kiedyś do tej kryptowaluty – i nie jest odosobniony.
Również ETF-y, takie jak ten oferowany przez BlackRock, notują rekordowe napływy kapitału. To pokazuje, że coraz więcej dotychczas ostrożnych inwestorów zaczyna lokować swoje środki w Bitcoinie. A do tego dochodzą jeszcze kraje. Salwador, który od 2021 roku uznaje Bitcoina za prawny środek płatniczy, ostatnio zakupił kolejnych 500 BTC. Prezydent Nayib Bukele pochwalił się na Twitterze słowami: „Trzymamy się”. I faktycznie trzymają.
Analiza techniczna: Dokąd prowadzi droga?
Od strony technicznej sytuacja również wygląda obiecująco. Przełamane opory mogą napędzać nową dynamikę, a Bitcoin właśnie pokonał jeden z najważniejszych. Następnym celem jest bariera 105 000 dolarów, a po niej 110 000 dolarów. Jeśli Bitcoinowi uda się je pokonać, droga może być otwarta na dalsze wzrosty – niektórzy analitycy widzą nawet możliwość osiągnięcia 130 000 lub 150 000 dolarów do końca 2026 roku lub na początku 2027.
Ale należy zachować ostrożność. Kryptoanalityk Benjamin Cowen ostrzega przed zbytnią euforią. Według niego, po tak silnym wzroście rynek potrzebuje chwili oddechu. „Rynek musi teraz nabrać powietrza”, mówi. I ma rację: korekta o 10–15 procent nie byłaby niczym niezwykłym i mogłaby być nawet zdrowa, aby wzmocnić długoterminowy trend.
Makroekonomia i regulacje: Dziki karty
Oprócz wewnętrznych mechanizmów rynkowych, na scenę wpływają również czynniki zewnętrzne. Aktualne dane inflacyjne z USA oraz związane z nimi oczekiwania dotyczące polityki stóp procentowych Fed mogą dodatkowo napędzać Bitcoina. Jeśli amerykańska Rezerwa Federalna wstrzyma podwyżki stóp lub nawet je obniży, może to zwiększyć apetyt na ryzyko na rynkach – a Bitcoin, uznawany za „cyfrowe złoto”, mógłby na tym skorzystać.
Są jednak i cienie. Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) w ostatnich miesiącach złożyła szereg pozwów przeciwko podmiotom z branży kryptowalut, co wprowadza niepewność. Jednak niedawna decyzja sądu na korzyść Coinbase może być pozytywnym sygnałem i wzmocnić zaufanie inwestorów.
Czy to początek nowej ery, czy tylko chwilowy szum?
Przebicie bariery 1
📰 Czytaj dalej
→ Grayscale uruchamia ETF dla Zcasha po wykryciu luki bezpieczeństwa – prywatność sieci w centrum uwagi→ Bitcoin-ETF-y: Dwie firmy dominują na rynku – 337 milionów dolarów w tydzień→ Pułapka podatkowa dla inwestorów krypto: Kiedy przeprowadzka za granicę staje się koszmarem podatkowym